Читаем Sami Swoi полностью

– Kaźmierz – usłyszał dobiegające ze stodoły wołanie babci Leonii – Taż to koniec świata. Na klepisku stały wypełnione zbożem worki, przygotowane do młyna. Sypało się z nich ziarno, wyciekało srumyczkiem z wyciętych przez myszy dziur. Gryzonie bezczelnie tańczyły między workami, potrącając się w tłoku jak tłum na deptaku. Nic sobie nie robiły z tego, że babcia Leonia rzuciła w nie chodakiem.

– Ty widział, jak nas niebo bezlitośnie doświadczyło? U Karguli nie lepiej – pocieszał matkę Kaźmierz.

– Znaczy, że Pan Bóg nas wysłuchał i zesłał wreszcie te straszliwe plagi na Kargulowy ród.

– Tylko, że się czut-czut za bardzo rozpędził i na naszą miedzę nie zważał – Kaźmierz podstawił dłoń pod wyciętą przez myszy dziurę w worku i patrzył, jak jego trud i znój wycieka z worka niczym krew z rannego.

– Że Kargulowy siew ta zaraza wyżarła, to sprawiedliwie, ale że nasz? Ot i nastał koniec na samym początku. Babcia utknęła między workami, a myszy bezczelnie deptały jej po nogach. Westchnęła, wznosząc oczy do góry.

– Jakże ty mógł, dobry Panie Boże, tak pomylić sia? Mały Pawełek, trzymany za ręce przez Marynię, próbował stawiać pierwsze kroki na klepisku stodoły. Jego uwagę zwróciły żywe jak rtęć gryzonie: śmieje się do nich bezzębnymi ustami.

– Ot, człowiecze – westchnął szczerze Pawlak.

– Jednemu do śmiechu, drugiemu do zdechu. I cóż tu na te plage poradzić? – Bez kota nie ma dla nas życia – zdecydowała Marynia – Nawet w sadzie myszy po drzewach spacerują. Bez kota ani owocu, ani chleba nie będzie. Popatrzył Kaźmierz na klepisko, na sypiące się z dziurawych worków ziarno, popatrzył na podminowane mysimi korytarzami pole i na sad opanowany przez stada gryzoni.

– Witia – zdecydował.

– Jutro w mieście targ. Bierz rowera i bez kota nie wracaj.

– A bez bumagi dadzą?

– A tobie na co bumaga? Weźmierz na ramę dwa kwintale pszenicy i kota kupisz…

– A ja myślał, że jego z UNRRY dostaniemy, jak Kargul.

– Co Kargul? – Pawlak postawił czujnie uszy.

– Co on znów knuje, łapciuch jeden?

– Podanie złożył i konia od UNRRY dostał. Jutro się wybiera odebrać. Kaźmierz podszedł bliżej do syna i zajrzał mu prosto w oczy.

– Ty może od Jadźki to wiesz, a?

– Od wójta. Przez niego to Kargul załatwił, że za szesnaście tysięcy na raty konia dostanie.

– Ot, namolny – nastroszył się Kaźmierz i spojrzał z nienawiścią na sąsiada, który właśnie wyszedł na ganek i oporządzał końską uprząż.

– To on brata mego do Ameryki przegnał, a teraz wstydu nie ma od Amerykańców konia brać? Takiemu nic, tylko muchomora zadać! Kargul, chcąc rozdrażnić Pawlaka, demonstracyjnie smarował lejce sadłem. Jutro miał nastąpić dla niego wielki dzień: posiądzie wymarzonego konia, bo cóż to za gospodarz, co nie ma czego do pługa zaprząc?

– Nu, ciekawość, czy jemu ten koń myszy wyłapie – rzucił Pawlak, z niechęcią przyglądając się przygotowaniom sąsiada.

– Tylko ty, Witia, żartego kota wybierz, co by był kat na myszy!!!

Rozdział 23

Każda podróż jest jak wojna: nieważne, ile trwa, ważne, byś z niej wrócił. A w tamtych czasach rzadko wracało się z drogi bogatszym, niż się wyruszało. Marynia bardzo się bała, że Witia, wybierając się na rowerze po kota, może wrócić i bez roweru, i bez kota. Pomagając synowi przywiązać sznurkami na ramie roweru pękate worki z pszenicą, ostrzegała go przed złodziejami i szabrownikami, którzy kłębili się na targu. W rok po wojnie targ w Lutomyślu był miejscem, gdzie wszystko chciano sprzedać, wszystko chciano kupić, ale najchętniej zamienić. Ten system wymiennego handlu rozpowszechniali żołnierze radzieccy i polscy szabrownicy: wyładowany poniemieckim dobrem wór lub waliza wymieniany był na inny wór bez sprawdzania zawartości. „Machniom?” – padało pytanie i obaj uczestnicy transakcji wymieniali worki, by po chwili, zajrzawszy do nich, przekonać się, czy wygrali na tym hazardzie, czy też stracili. „Machniom?” – Witia słyszał bez przerwy wokół siebie, gdy pchał przez targowisko obciążony pszenicą rower. „Machniom?” – zaproponował mu Kałmuk w furażerce, wskazując stojącą na ciężarówce trzydrzwiową szafę, wyładowaną poniemieckimi rzeczami i zamkniętą na klucz. Żołnierz liczył, że worki, przewieszone przez ramę roweru, zawierają nie byle jakie skarby. Głównie w cenie były suknie ślubne, które z ziem zachodnich wieziono do centralnej Polski. W tym czasie zawierano wiele ślubów i łatwiej było o narzeczoną niż o suknię ślubną. Kałmuk szarpał kierownicę roweru, oferując w zamian całą szafę wraz z zawartością. Kto wie, co mogła zawierać? „Warszawiak” opowiadał Wieczorkowej, że w jesieni w takiej zamkniętej na klucz szafie, którą ktoś wziął za walizkę pełną budzików, odkrył potem wśród futer i garniturów wiszącego trupa SS-mana w galowym mundurze.

– Machniom? – zatrzymał Witię na skraju targowiska brodaty szabrownik, wskazując owiązaną sznurkiem walizę u swoich stóp. Witia pokręcił przecząco głową:

– Kota szukam.

– Kota? – zaśmiał się rozbawiony handlarz, ubrany mimo majowego słońca w damskie futro z norek.

Перейти на страницу:

Похожие книги

Земля
Земля

Михаил Елизаров – автор романов "Библиотекарь" (премия "Русский Букер"), "Pasternak" и "Мультики" (шорт-лист премии "Национальный бестселлер"), сборников рассказов "Ногти" (шорт-лист премии Андрея Белого), "Мы вышли покурить на 17 лет" (приз читательского голосования премии "НОС").Новый роман Михаила Елизарова "Земля" – первое масштабное осмысление "русского танатоса"."Как такового похоронного сленга нет. Есть вульгарный прозекторский жаргон. Там поступившего мотоциклиста глумливо величают «космонавтом», упавшего с высоты – «десантником», «акробатом» или «икаром», утопленника – «водолазом», «ихтиандром», «муму», погибшего в ДТП – «кеглей». Возможно, на каком-то кладбище табличку-времянку на могилу обзовут «лопатой», венок – «кустом», а землекопа – «кротом». Этот роман – история Крота" (Михаил Елизаров).Содержит нецензурную браньВ формате a4.pdf сохранен издательский макет.

Михаил Юрьевич Елизаров

Современная русская и зарубежная проза
Год Дракона
Год Дракона

«Год Дракона» Вадима Давыдова – интригующий сплав политического памфлета с элементами фантастики и детектива, и любовного романа, не оставляющий никого равнодушным. Гневные инвективы героев и автора способны вызвать нешуточные споры и спровоцировать все мыслимые обвинения, кроме одного – обвинения в неискренности. Очередная «альтернатива»? Нет, не только! Обнаженный нерв повествования, страстные диалоги и стремительно разворачивающаяся развязка со счастливым – или почти счастливым – финалом не дадут скучать, заставят ненавидеть – и любить. Да-да, вы не ослышались. «Год Дракона» – книга о Любви. А Любовь, если она настоящая, всегда похожа на Сказку.

Вадим Давыдов , Валентина Михайловна Пахомова , Андрей Грязнов , Мария Нил , Юлия Радошкевич , Ли Леви

Детективы / Проза / Современная русская и зарубежная проза / Фантастика / Научная Фантастика / Современная проза
Добро не оставляйте на потом
Добро не оставляйте на потом

Матильда, матриарх семьи Кабрелли, с юности была резкой и уверенной в себе. Но она никогда не рассказывала родным об истории своей матери. На закате жизни она понимает, что время пришло и история незаурядной женщины, какой была ее мать Доменика, не должна уйти в небытие…Доменика росла в прибрежном Виареджо, маленьком провинциальном городке, с детства она выделялась среди сверстников – свободолюбием, умом и желанием вырваться из традиционной канвы, уготованной для женщины. Выучившись на медсестру, она планирует связать свою жизнь с медициной. Но и ее планы, и жизнь всей Европы разрушены подступающей войной. Судьба Доменики окажется связана с Шотландией, с морским капитаном Джоном Мак-Викарсом, но сердце ее по-прежнему принадлежит Италии и любимому Виареджо.Удивительно насыщенный роман, в основе которого лежит реальная история, рассказывающий не только о жизни итальянской семьи, но и о судьбе британских итальянцев, которые во Вторую мировую войну оказались париями, отвергнутыми новой родиной.Семейная сага, исторический роман, пейзажи тосканского побережья и прекрасные герои – новый роман Адрианы Трижиани, автора «Жены башмачника», гарантирует настоящее погружение в удивительную, очень красивую и не самую обычную историю, охватывающую почти весь двадцатый век.

Адриана Трижиани

Историческая проза / Современная русская и зарубежная проза